Tłumaczka języka angielskiego

ja o sobie tłumaczenia język angielski

 

Od ponad 10 lat jestem tłumaczką konferencyjną języka polskiego, angielskiego, a od niedawna również niemieckiego. To prestiżowy zawód, który lubię i cieszę się, że umiem wykonywać, ale… tłumaczenie nie jest całym moim życiem.

Kilka lat temu podjęłam wybór, że wolę pracować mniej, ale za to żyć wolniej i robić coś pożytecznego. Dlatego uprawiam działkę, organizuję społecznie Targ Pietruszkowy w krakowskim Podgórzu, a samochód zamieniłam na rower (dzięki temu zresztą korki mi niestraszne i zawsze pojawiam się w pracy odpowiednio wcześniej, żeby zaoszczędzić organizatorom nerwów).

Wyznaję zasadę mniej znaczy więcej, dzięki czemu mogę wybierać co będę tłumaczyć, bo uważam, że nie ma tłumaczy od wszystkiego. Mniejsza liczba zleceń oznacza też, że mam więcej czasu na solidne przygotowanie się i wcześniejszą orientację w tematyce. Dlatego też zawsze dopytuję o materiały dodatkowe, skrypt wywiadu czy program konferencji.

Najchętniej wybieram pożyteczne wydarzenia organizowane przez Stowarzyszenia lub Fundacje, chociażby takie jak Forum Praktyków Partycypacji lub Forum Demokracji Osobistej, na których miałam przyjemność ostatnio pracować. Ważna jest dla mnie pożyteczność tłumaczonego wydarzenia, bo chcę mieć poczucie, że robię coś sensownego. Tematyka, jaka mnie interesuje, to m.in. rolnictwo ekologiczne, bezpieczeństwo żywności, kulinaria, inicjatywy obywatelskie, procesy partycypacyjne, wszelkie tematy społeczne, środowiskowe i spożywcze, kraje rozwijające się, pomoc rozwojowa, szkolnictwo wyższe, nauka, odnawialne źródła energii, młoda przedsiębiorczość, innowacje, itp.

Ponieważ kupując u mnie tłumaczenia niejako finansujesz moje wybory zakupowe to równie sensownie staram się wydawać zarobione pieniądze: zakupy spożywcze robię na lokalnym targu (Pietruszkowym oczywiście!), a w sezonie warzywa uprawiam samodzielnie na działce, staram się nie kupować ubrań w sieciówkach, a po Polsce poruszam się rowerem, komunikacją miejską lub pociągiem.

Ktoś mógłby spytać, czy w takim razie tłumaczę za darmo, skoro mam taką idealistyczną wizję? Zdecydowanie nie, ale to dlatego, że zdaję sobie sprawę, jakiej jakości tłumaczenia oferuję i ile są warte. Poza tym mam też swoje wydatki, które możesz sfinansować, zamawiając u mnie tłumaczenie.

Zobacz, na co aktualnie oszczędzam:

Projekt domu naturalnego w technologii kostek słomianych (straw bale)

Zobacz poprzedni cel:

Wycieczka rowerowa po Patagonii (zrealizowana)

Może nie zaoferuję najniższej ceny, ale w wolnym czasie udzielam się społecznie w Stowarzyszeniu PODGORZE.PL, m.in. współorganizując Targ Pietruszkowy w Podgórzu, i to dostaje się niejako „gratis”, zamawiając u mnie tłumaczenie. Ponadto prowadzę działalność gospodarczą, ale nie jestem płatnikiem VAT, więc dla Fundacji, Stowarzyszeń i innych podmiotów niepłacących VAT moje faktury są realnie niższe o 23%.

Ale miało być o mnie. 🙂 Mogę tu napisać, że sprawnie się posługuję angielskim, bo napisałam doktorat w Irlandii, że umiem dokładnie i rzetelnie tłumaczyć, oddając sens wypowiedzi, bo ktoś mi zlecił tych ponad 300 konferencji, że potrafię klarownie przekazać nawet skomplikowane treści, bo wykładam na uniwersytecie, że mam doskonałe kwalifikacje, bo odbyłam kursy dla tłumaczy ustnych w Brukseli, Rzymie i Amsterdamie. Ale skoro mam tłumaczyć ustnie, to może lepiej mnie posłuchać?

Obejrzyj moją wideo wizytówkę->

Albo poczytaj, co piszą o mnie moi klienci->


Zamów tłumaczenie ->

Przeczytaj, co nowego u mnie ->